„Musimy kontynuować bardziej niż kiedykolwiek”: matka Christophe’a Gleizesa kontynuuje walkę po zobaczeniu syna

Sylvie Godard przepłynęła Morze Śródziemne, aby odwiedzić swojego syna, Christophe'a Gleizesa, dziennikarza z Agen, który jest więziony w Tizi Wuzou w Algierii. Po powrocie do Lot i Garonny nie zamierza się poddać.
„Mieliśmy okazję zobaczyć go dwa razy w pokoju odwiedzin przez trzydzieści minut. Dobrze mu zrobiła świadomość, że we Francji ludzie mobilizują się dla niego” – zwierza się Sylvie Godard, matka Christophe’a Gleizesa , dziennikarza z Agen, skazanego na siedem lat więzienia za „przepraszanie za terroryzm” przez sąd w Tizi Ouzou w Algierii. „Była między nami przepaść i rozmawialiśmy przez telefon. To było męczące. Fizycznie miał ogoloną głowę. Nigdy go takiego nie widziałam” – mówi matka dziennikarza, która podróżowała do Algierii od 11 do 22 sierpnia. Po powrocie do Francji zostawiła swoje walizki w Agen na weekend, aby pocieszyć Georgette Belle, babcię Christophe’a Gleizesa. Ale także po to, aby kontynuować mobilizację z mieszkańcami Agen.
„Najtrudniejszą rzeczą dla jego babci jest to, że nie może od niego usłyszeć, że nie może do niej napisać”.„Podwójna kara”
„Wciąż jest wstrząśnięty wyrokiem. Czeka na apelację. Na razie stara się zachować pogodę ducha, ale woli zachować ostrożność” – zdradza Sylvie Godard. Kilka słów zabarwionych goryczą, którą przekazała również matce, aby ta przekazała jej informacje o wnuku. „Najtrudniejsze dla jego babci jest to, że nie może się z nią skontaktować, że nie może do niej napisać” – mówi matka Christophe'a Gleizesa. Zanim z emocją dodaje: „To, że jest w Algierii, jest dla nas podwójną karą”.
Dlatego dla jego matki, Georgette Belle, ale także dlatego, że – jak sama podkreśla – Christophe Gleizes jest „przypadkową ofiarą złych relacji między Francją a Algierią”, Sylvie Godard pozostaje zdeterminowana, by kontynuować walkę o uwolnienie syna z więzienia. „Bardziej niż kiedykolwiek musimy kontynuować mobilizację” – zapewnia kobieta, która czasami z trudem ukrywa swoje emocje.

Loïc Déquier/SO
„Po Tour de France i Rock en Seine, tym razem rozwinęliśmy baner na ratuszu w Agen. To wybrani urzędnicy z Boé umówili się z burmistrzem na zorganizowanie tego wydarzenia” – wyjaśnia Sylvie Godard, która korzysta z okazji, by podziękować im za mobilizację. Dwa lata po skazaniu, w samym sercu tego świątecznego weekendu, zamierza sprawić, by głos jej syna został usłyszany. Najpierw na Festiwalu w Agen, rozdając ulotki, ale także dzieląc się historią syna w niedzielę 31 sierpnia, podczas szóstej edycji Nouvelles Confluences.
„Nie mogliśmy milcze攄Francis, jego ojczym, babcia i ja będziemy obecni w niedzielę w południe, aby podzielić się jego historią” – mówi Sylvie Godard, do której zwróciła się Sophie Borderie, prezes stowarzyszenia Nouvelles Confluences. W zeszłym roku zorganizowała spotkanie, aby podkreślić walkę Paula Watsona. W tym roku chce zjednoczyć ludzi „dla Christophe'a Gleizesa i wolności prasy”.
„Nie mogliśmy milczeć. Christophe Gleizes jest z naszego wydziału. Jest jednym z nas. Okazanie wsparcia oznacza również przypomnienie nam, że nasze regiony są powiązane z ważnymi globalnymi problemami. Wiemy, że mobilizacja obywateli jest ważna, że daje siłę rodzinom i przypomina instytucjom, że ta sprawa nie została zapomniana” – mówi Sophie Borderie. To okazja, aby przypomnieć wszystkim, że walka o sprawiedliwość nie kończy się za kratkami.
SudOuest